250 moich najpopularniejszych artystów

2 Maj

Kilka lat temu porzuciłem całkowicie zbędny marketing muzyczny na rzecz podróży, bo zgromadziłem już praktycznie wszystkie moje ulubione nagrania. Opublikowałem wówczas ranking moich najpopularniejszych artystów, według nośników jakie posiadam. Dziś, z racji wydatków na inne cele, czasem patrzę na moje płyty jak na kolekcję zupełnie obcej osoby, dziwiąc się jak rzadkie i uzupełniające się niczym puzzle okazy mam w dyskografiach. Dlatego ranking moich najpopularniejszych artystów (którym jako kolekcjoner dałem największy wkład do sprzedaży płyt) niewiele się zmienił, mimo nabycia około tysiąca nowych tytułów. Postanowiłem uwzględnić więc prócz nowych pozycji także ułamkowe wkłady ze składanek, których z reguły nie kolekcjonuję, a jeśli już to tylko z powodu obecności na nich pozaalbumowych i pozasinglowych rzadkich utworów. Oczywiście wadą takich zestawień jest nośnikowe zrównanie singla z albumem (winylem, CD, DVD/Blue Ray) co faworyzuje artystów pop.

Przy tak zdefiniowoanych kryteriach, aby artysta zmieścił się w 250-tce, musiałem posiadać więcej niż 5 jego płyt. W efekcie tuż za listą jako „bubbling under” znaleźli się tak znaczący artyści jak: The Velvet Underground, Krzysztof Komeda, Kendrick Lamar, Kraftwerk, Ornette Coleman, The Police, Medium, Nick Cave & The Bad Seeds, Robyn, Calvin Harris, Tomasz Stańko czy The Smiths, bowiem posiadanie nawet całej dyskografii albumowej na winylach to za mało aby być wyżej. Lista jst więc z gruntu mało sprawiedliwa, zwłaszcza że dożyliśmy już czasów, że nie tylko single, ale wszystkie fizyczne nośniki przestają się liczyć. Co ciekawe, zwycięzca – Miles Davis – posiada w mojej kolekcji prawie 110 płyt (czyli 2 razy więcej, niż artystka z miejsca 2). Oto więc pełna 250-tka artystów, którym dałem największy wkład do sprzedaży płyt:

1. Miles Davis
2. Alanis Morissette
3. Mariah Carey
4. Kylie Minogue
5. The Beatles
6. New Order
7. ABBA
8. Depeche Mode
9. Nirvana
10.The Rolling Stones
11.The Cure
12.Public Enemy
13.O.S.T.R.
14.Janet Jackson
15.Destiny’s Child
16.Prince
17.Madonna
18.Jay-Z
19.Belinda Carlisle
20.R.E.M.
21.Włodzimierz Wysocki
22.Spice Girls
23.Jacek Kaczmarski
24.Geri Halliwell
25.Ludwig Van Beethoven
26.John Coltrane
27.Girls Aloud
28.Bruce Springsteen
29.Pink Floyd
30.Manic Street Preachers
31.Kult
32.Peja/Slums Attack
33.U2
34.Missy Elliott
35.The Prodigy
36.Nas
37.Outkast
38.Elvis Costello
39.Bob Dylan
40.Beyonce
41.Rihanna
42.Joy Division
43.Led Zeppelin
44.Jewel
45.Michael Jackson
46.Radiohead
47.Eminem
48.Ewa Farna
49.Stevie Wonder
50.Tede
51.Run DMC
52.Atomic Kitten
53.Black Eyed Peas
54.The Doors
55.Charles Mingus
56.Wolfgang Amadeus Mozart
57.King Crimson
58.KRS One/Boogie Down Productions
59.PJ Harvey
60.Britney Spears
61.Fryderyk Chopin
62.Aaliyah
63.Herbie Hancock
64.Steely Dan
65.George Benson
66.The Pogues
67.Pearl Jam
68.The Clash
69.Paul McCartney/Wings
70.Weather Report
71.Laboratorium
72.Kanye West
73.All Saints
74.James Last
75.Marvin Gaye
76.Black Sabbath
77.Emerson Lake & Palmer
78.Sugababes
79.Ten Typ Mes
80.Basement Jaxx
81.Snoop Dogg
82.Santana
83.Daft Punk
84.Blur
85.Budka Suflera
86.2Pac
87.Gang Starr
86.Massive Attack
88.Mahavishnu Orchestra
90.Pet Shop Boys
91.Joni Mitchell
92.Pih
93.Bob Marley
94.R.Kelly
95.Johnny Cash
96.Salt’N’Pepa
97.Molesta
98.Chemical Brothers
99.Johannes Brahms
100.The Corrs
101.DJ Volt
102.Fisz/Emade
103.The Roots
104.WWO
105.Nelly
106.Earth Wind & Fire
107.Beastie Boys
108.Cypress Hill
109.Erykah Badu
110.Primal Scream
111.Talking Heads
112.Neil Young
113.The Stone Roses
114.The Knife
115.Taylor Swift
116.John Lennon
117.Al Jarreau
118.Sinead O’Connor
119.Graham Parker
120.Lil’Kim
121.Take That
122.Tony Bennet
123.Izrael
124.Whitney Houston
125.Mezo
126.Diana Ross & The Supremes
127.Donguralesko
128.Elvis Presley
129.Maanam
130.Nine Inch Nails
131.Metallica
132.Wu-Tang Clan
133.Ash
134.Queen
135.David Bowie
136.Green Day
137.Red Hot Chili Peppers
138.Perfect
139.The Notorious B.I.G.
140.Mary J Blige
141.Einsturzende Neubauten
142.Wham!
143.T.I.
144.Soul II Soul
145.Sonny Rollins
146.Brandy
147.Ja Rule
148.Timbaland
149.Andrzej Rosiewicz
150.Hey
151.Giuseppe Verdi
152.Simply Red
153.John McLaughlin
154.Lady Gaga
155.Blondie
156.Paktofonika
157.Erasure
158.Peter Tosh
159.Czesław Niemen
160.Usher
161.Łona
162.Sonic Youth
163.Kombi
164.Oasis
165.Electronic
166.AC/DC
167.The Birthday Party
168.Kate Bush
169.White Stripes
170.M.I.A.
171.TLC
172.Ghostface Killah
173.The Streets
174.The Stranglers
175.Johannes Strauss
176.Beanie Sigel
177.P Diddy
178.Ludacris
179.Wzgórze Ya-Pa3
180.Bee Gees
181.Czerwone Gitary
182.Eldo
183.Beck
184.Deep Purple
185.Coldplay
186.Grammatik
187.Abradab
188.Travis
189.Morrissey
190.A Tribe Called Quest
191.The Who
192.The Pixies
193.Louis Armstrong
194.Sweet
195.The GoGo’s
196.Kasia Kowalska
197.Warszafski Deszcz
198.Peter Gabriel
199.Iron Maiden
200.Justin Timberlake
201.The Sisters Of Mercy
202.Johann Sebastian Bach
203.Ry Cooder
204.Professor Griff
205.Common
206.LCD Soundsystem
207.Dead Prez
208.Duran Duran
209.Mike Oldfield
210.The Strokes
211.The Game
212.Tina Turner
213.Hemp Gru
214.Kajagoogoo
215.Anita Lipnicka
216.The Charlatans
217.Dezerter
218.The Buzzcocks
219.Christina Aguilera
220.Melanie B
221.Grubson
222.Dizzy Gillespie
223.Pink
224.Victoria Beckham
225.New Kids On The Block
226.Wet Wet Wet
227.Boyzone
228.De La Soul
229.Thelonious Monk
230.Noreaga
231.Emma Bunton
232.Banda i Wanda
233.Coldcut
234.Willie Nelson
235.Dżem
236.Melanie C
237.Suede
238.The Bangles
239.LL Cool J
240.Jimi Hendrix Experience
241.D’Angelo
242.Bjork
243.Warren G
244.Kelis
245.Supergrass
246.The Jesus And Mary Chain
247.Super Furry Animals
248.Faith No More
249.Boo-Ya Tribe
250.Air

Izrael a zagadnienie wielu ciał

20 Mar

16 marca 2017 w imieniu Towarzystwa Ziemi Głogowskiej przekazałem na ręce byłego wiceprezydenta Izraela i długoletniego przewodniczącego Knesetu, Szewacha Weissa, obraz synagogi głogowskiej (namalowany przez Antoniego Boka), oraz książkę Sandry Błażejewskiej „Wołyń 1943”, która także wzbudziła jego zainteresowanie, bowiem ukraińscy mordercy z UPA podczas rzezi wołyńskiej traktowali Polaków i Żydów identycznie. Podczas spotkania podobały mi się jego anegdoty i pewna szczerość (np., że jest przeciw zajmowaniu palestyńskich terenów TERAZ). Natomiast niepotrzebnie akcentował i zestawiał marginalne w sumie antyżydowskie incydenty Polaków w reakcji na wprowadzenie komunizmu z bohaterską postawą większości Polaków, którzy mimo kary śmierci Żydom co do zasady pomagali. Odniosłem też wrażenie, że Polską tak naprawdę zainteresował się dopiero przed objęciem posady ambasadora w Warszawie, o czym świadczą jego pełne anegdot opowiesci o spotkaniu z Janem Pawłem II w Jerozolimie.

I choć w czasie II wojny moja rodzina ratowała Żydów o nazwisku Jam, do Szewacha Weissa miałem praktycznie jedno pytanie – dlaczego Żydzi skupiają się na „walce z antysemityzmem”, podczas gdy w XXI wieku tak archaiczna postawa jest drastycznie sprzeczna z nowoczesnym marketingiem. Bowiem firmy, które decydują się na straszenie i prześladowanie swoich klientów w odpowiedzi na negatywne opinie na swój temat, najczęściej popełniają wizerunkowe samobójstwo. Nowoczesny marketing polega bowiem na zasadzie, iż „klient ma zawsze racje”, a z badań wizerunkowych wynika, iż jeden niezadowolony konsument = utrata 10 kolejnych klientów, więc firmy jak Amazon wolą przyznawać klientowi choćby symboliczną satysfakcję, aby pozyskać jego dobrą opinię, która będzie trwać lata.

W odpowiedzi Szewach Weiss stwierdził, że Polacy tak samo zwalczają antypolonizm. Odpowiedziałem, że jednak mam dystans do wypowiedzi krytykujących Polskę (bo na ogół nikogo na świecie nie skrzywdziliśmy i tylko raz w życiu miałem poczucie winy, gdy 70-letni wojskowy z Antiguy przypomniał mi negatywną rolę walczących dla Napoleona Polaków na Haiti). Na więcej zabrakło nam czasu, więc żegnając się z Szewachem życzyłem mu pokoju i bardziej edukacyjnego podejścia do tej kwestii.

Bowiem po Brexicie i zwycięstwie Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich świat stał się wielobiegunowy. Natomiast żydowska taktyka oskarżająca wszelkich krytyków Izraela o tzw. „antysemityzm” (w stylu „kto nie z nami ten przeciwko nam”) przynosiła im przewidywalne korzyści, gdy świat był dwubiegunowy – i to mimo bardzo niejasnej definicji tzw. „antysemityzmu” (obejmującego oprócz Żydów także inne ludy semickie jak Palestyńczycy). Bowiem zagadnienie oddziaływania dwóch ciał w fizyce zostało XIX wieku ściśle rozwiązane, a zatem taktyka oskarżania swoich przeciwników o tzw. „antysemityzm” w dwubiegunowym świecie zawsze przynosiła Żydom korzyści (wystarczyło zajmować pozycję w jedną lub drugą stronę) i ściśle się sprawdzała, bo nawet jeśli naród żydowski stawał się nieoficjalnie najbardziej znienawidzonym na świecie, to w dwubiegunowym świecie zawsze znajdował obrońców z drugiej strony na zasadzie „wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”.

Tymczasem w świecie wielobiegunowym ta zasada przestaje obowiązywać, bo co z tego, że – jak mówił Szewach Weiss – Ivanka Trump, podobnie jak córka Clintonów, przeszła na judaizm, skoro Chiny są w stanie przegonić gospodarkę USA, a obok Rosji i Unii Europejskiej w potęgę rosną kraje islamskie, które mimo politycznych podziałów (które były na rękę Izraelowi) mają teraz większe możliwości przyłączenia się do niezależnych od Izraela krajów jak Rosja i Chiny.

Co więcej, czarny PR Izraela, który jako najbardziej znienawidzony na świecie powołał wiele lat temu dowodzoną przez Abrahama Foxmana Ligę Przeciw Zniesławieniom, trudno będzie zmyć w ciągu jednego pokolenia. Osobiście spotykałem się w Eljacie z przedstawicielami Ministerstwa Turystyki Izraela, którzy nieoficjalnie przyznali mi, że polityka dopłacania do każdego lotu z Polski 40 euro daje im zbyt mały, bo ledwie 23% wzrost turystów z Polski, a oczekiwali od nas znacznie większego zainteresowania. Odpowiedziałem im, że przesadzili z cenami, bowiem nawet Szewach Weiss przyznał, że 3x większe ceny w jego kraju są nieprzyjemne nawet dla samych Żydów. Ale tak to bywa, że kraj, który w czasach przedwojennej Palestyny żył z eksportu oliwek, zniszczonego w czasach Izraela wojnami, musi być dotowany przez innych, bo nie ma bogactw naturalnych i jest bojkotowany handlowo przez większość świata. Dlatego w Stanach Afroamerykanie oskarżają Żydów o handel niewolnikami, a według Ligi najbardziej antyżydowscy są latynosi.

Ponadto z punktu widzenia teorii układów złożonych, oddziaływanie wielu ciał jest zagadnieniem nieliniowym, a zatem Izrael nie będzie w stanie przewidzieć reakcji na politykę „walki z antysemityzmem” w perspektywie długoterminowej. Co prawda w perspektywie krótkoterminowej można traktować ten problem jak poprzednio spodziewając się odpowiedzi liniowej wokół punktów równowagi, ale perspektywa długoterminowa takiej polityki będzie dla tego kraju zawsze nieprzewidywalna, podobnie jak w czasach poprzedzających holokaust. Dlatego z ciekawością będę obserwował, czy Izrael nadal będzie tkwić w wyniszczającym wizerunkowo dzieleniu ludzi na żydów i gojów, czy też w celu poprawy własnego czarnego PR, przynajmniej w polityce, zawróci z tej drogi i przez kolejne pokolenia będzie kierował się zasadami nowoczesnego marketingu, jak większość krajów świata.

Najlepsze płyty 2016 roku

12 Lu

 

Już za chwilę rozdane zostaną nagrody Grammy, więc najwyższy czas abym i ja zmaterializował moje ulubione albumy minionego roku. Generalnie denerwuje mnie fakt, że w czasach taniejących płyt CD i odejścia od nośników, wytwórnie zawyżają ceny winyli, a artyści ceny koncertów, które swoim ogromem zasypują już kontakt z publicznością. W efekcie czas na słuchanie muzyki mam jedynie w podróżach i praktycznie jedynie wtedy czuję się profesjonalistą, bo od kilku lat mam ogromny dystans, zwłaszcza do marketingu przemysłu płytowego.

2016 rok jest jednak nadal rokiem hip-hopu, chociaż niekoniecznie w Polsce, gdzie po raz pierwszy od lat marketing ma większe znaczenie od przekazu. Mimo tego zaznaczyłem na liście trochę interesujących debiutantów, ucieszyły mnie krążki sióstr Knowles, popierający Donalda Trumpa Kanye West i powrót A Tribe Called Quest. Rok 2016 to także rok śmierci, od której uratował się O.S.T.R., ale nie David Bowie, Prince, George Michael, Leonard Cohen czy Nick Cave, który nagrał płyte po śmierci 15-letniego syna.

09e256ce885fe6b3cf181239c3b3231c-1000x1000x1
1. A Tribe Called Quest – We Got It from Here… Thank You 4 Your Service
2. Kanye West – The Life Of Pablo
3. Beyonce – Lemonade
4. Solagne – A Seat At The Table
5. Basti – Z sensem
6. Daya – Sit Still, Look Pretty
7. Chance The Rapper – Coloring Book
8. Kękę – Trzecie rzeczy
9. Young Thug – Jeffery
9. O.S.T.R. – Życie po śmierci
10.David Bowie – Blackstar
11.Nick Cave & The Bad Seeds – Skeleton Tree
12.Danny Brown – Atrocity Exhibition
13.Andreson Paak – Malibu
14.Paluch – Ostatni krzyk osiedla
15.Vijay Iyer & Wadada Leo Smith – A Cosmic Rhythm With Each Stroke
16.Ptaku – Niewidzialne imperium
17.Blood Orange – Freetown Sound
18.Rihanna – Anti
19.PJ Harvey – The Hope Six Demolition Project
20.King – We Are King
21.Kevin Gates – Islah
22.Dudek P56 – Kocham życie
23.Rasmentalism – 1985
24.Leonard Cohen – If You Want It Darker
25.Car Seat Headrest – Teens Of Denial
26.Angel Olsen – My Woman
27.NX Worries – Yes Lawd!
28.Eskaubei & Tomek Nowak Quartet – Tego chciałem
29.Pivo – Mistrzowski plan
30.Kamayiah – A Good Night In The Ghetto

Sandra Błażejewska – Wołyń 1943. Antypolska akcja OUN-UPA w województwie wołyńskim

31 Gru

backup_of_wolyn-okladka-2

Książka Sandry Błażejewskiej to pierwsze po filmie Wołyń spojrzenie na zbrodnie OUN-UPA oczami młodego pokolenia historyków, urodzonych w latach 90-tych XX-wieku. Przybliża ona w przekrojowy sposób przebieg zbrodni wołyńskiej (1943) i wydarzenia, które do niej doprowadziły. Przedmowę do niej napisał Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, prezes Fundacji im. Brata Alberta, który od lat dba o pamięć ofiar i dąży, aby stosunki między Polską a Ukrainą opierały się na prawdzie.

Publikacja Sandry Błażejewskiej, solidnie przygotowana, oparta o liczne źródła i opracowania naukowe, wpisuję się w te działania. Rzetelnie ukazuje przyczyny i przebieg ludobójstwa, ze szczególnym uwzględnieniem Wołynia. Z kolei w swym zakończeniu odwołuje się do najnowszych wydarzeń w Polsce i na Ukrainie (w tym też do filmu „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego), a szczególnie do wciąż aktualnych zmagań o pamięć i prawdę.
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Pivo – Mistrzowski plan

31 Gru

pivo-001

20 lat temu, gdy w latach 90-tych zabrakło Jarocina, najbardziej prestiżowym konkursem dla młodych zespołów w Polsce był Marlboro Rock In, którego zwycięzcy w nagrodę nagrywali płyty dla dużych koncernów. W ten sposób wybił się Illusion, który jako nastolatek widziałem podczas konkursu w warszawskiej Stodole (1993), kiedy to główną gwiazdą dnia był brytyjski Ride, wówczas odchodzący od shoegaze na rzecz brit popu. 2 lata później zwycięzcą został zespół Pivo, głównie dzięki porywającym koncertom na żywo i gitarze Wojtka Garwolińskiego. Debiutancka płyta Pivo została jednak studyjnie mocno wygładzona przez wytwórnię, przez co ich hendrixowski rock brzmiał jeszcze łagodniej, niż Red Hot Chili Peppers. Dzięki temu zespół zdobył pierwsze miejsce na liście Muzycznej jedynki piosenką Słońce, które znasz, jednak starczyło to na znalezienie jedynie 5 tysięcy nabywców płyty. W efekcie drugi album zespołu w 1999 roku ukazał się jako nielegal, ale uchwycił całą spontaniczność ich grania, zwłaszcza w takich piosenkach jak 12 małp.

Po dekadzie grania z innymi artystami, oraz projektach Kości i G-Wolf, Wojciech Garwoliński ponownie połączył siły z basistą Marcinem Patykiem. Wraz z nowym perkusistą uprościli swoje granie do brzmień White Stripes czy Nirvany. Dzięki temu otrzymaliśmy piosenki wysokiej klasy jak Najwyższy czas i Hello My Friend, gdzie zespół świadomie stawia na autentyczne emocje swego pokolenia, zamiast popisów. W ciągu roku po ich skomponowaniu do składu dołączyli trębacze, dzięki czemu brzmienie zyskało więcej przestrzeni, choć z nowych piosenek spodobała mi się jedynie Kuan, do której nakręcono teledysk, a pozostałe jak Człowiek  ciemności intrygują raczej brzmieniowo, niż kompozycyjnie.

Przy takiej ewolucji stylu lepsze byłoby więc wydanie dwóch krótkich płyt, niż jednego albumu z września 2016, bo zrelaksowane i bogate brzmieniowo najnowsze kompozycje stoją w sprzeczności z emocjonalną surowością rocka Nirvany, którą zespół tak udanie prezentował w trio tuż po reaktywacji. Bo cóż z tego, że mamy dobrą płytę, skoro mogły być z niej dwie jeszcze lepsze?

Michał Frąckowiak – To my chuligani

31 Paźdź

drugie-wydanie

Dużo znacie książek, które w tygodniu premiery wyprzedały się całkowicie i doczekały się drugiego wydania w 2 tygodnie? Najnowsza książka Michała Frąckowiaka po premierze 26 września ma już statut bestsellera, choć z empik.com zniknęła w tydzień, a sieć nie jest w stanie nadążyć za zamówieniami. W efekcie już w październiku 2016 ukazało się jej drugie, poprawione wydanie.

Co sprawia, że zainteresowanie czytelników jest tak duże? Przede wszystkim unikalna tematyka, bowiem jest to dopiero druga, stricte kibicowska książka w Polsce – nie licząc kilku tytułów o tematyce czysto klubowej i sportowej. Pierwsza książka poświęcona stadionowym chuliganom Jestem kibolem przez kilka lat znalazła w Polsce aż 14 tysięcy nabywców, a To my chuligani z kilkutysięcznym nakładem ma szansę ją dogonić, przede wszystkim dlatego, że jest napisana lepiej – bardziej fabularnym, trzymającym w napięciu językiem.

Bohaterem książki jest Paragraf. Kibic, który zaczyna swoją przygodę ze stadionem dość niespodziewanie i w bardzo młodym wieku. Jego życiową ścieżką staje się stadion. Zafascynowany futbolem, chłonie atmosferę stadionu i zaczyna czynnie dopingować swoją drużynę. Setki znajomości, kilka przyjaźni, tysiące przejechanych kilometrów po kraju, a to wszystko w szalonych dla polskiego ruchu kibicowskiego latach dziewięćdziesiątych. Od grzecznego chłopaka do… no właśnie, czy aby na pewno chuligana?

Książka jest mocno osadzona w realiach tamtych czasów. W książce spotkamy kibiców Widzewa, Petrochemii Płock, Moto Jelcza Oława, KKSu Kalisz, Wisły Kraków, Legii Warszawa, Miedzi Legnica, Śląska Wrocław, Dozametu Nowa Sól, Polonii Bytom, Zagłębia Lubin, Lecha Poznań, Górnika Wałbrzych, Falubazu Zielona Góra, ŁKSu Łódź i wiele innych ekip głównie z zachodniej części Polski.

Pierwsze, wprowadzające do kibicowania rozdziały czyta się znakomicie – zwłaszcza, że każdej akcji towarzyszy prawdziwy materiał zdjęciowy z epoki lat 90-tych, nadając książce autentyzmu, bo czyta się ją niczym film dokumentalny. Jednak w połowie lektury, wraz ze spadkiem do niższej ligi, atmosfera staje się depresyjna, bo szalikowcy Chrobrego Głogów tracą okazję rywalizacji na stadionach. Ale nawet mimo tego autor potrafi zachować poczucie humoru oddając malowniczo klimat lat 90-tych np. zabawnie opisując sposoby na darmowe korzystanie z pierwszych polskich telefonów komórkowych, czy początki polskiego hip-hopu.

Ostatni rozdział urywa się w momencie zatrzymania głównego bohatera z ekipą na komisariacie, co sugeruje, że książka może mieć kontynuację. Jedyną jej wadą jest bowiem czasem zbyt wulgarny język w kibicowskich dialogach, zwłaszcza że książka sama w sobie jest doskonałym wprowadzeniem w niedostępny dla zwykłych śmiertelników świat kiboli. Dla mnie największym zaskoczeniem jest fakt, że oddanie dla ukochanej drużyny ma większe znaczenie, niż jej piłkarze, wyniki czy sportowa rywalizacja. Bo jednak czasy ustawionych, słabych meczów sprzyjają kibicowskiej agresji. Ciekawie czytało mi się też o „zgodach” z innymi klubami, czy kulisach wyjazdów na mecze, zwłaszcza w realiach lat 90-tych, których barwny opis wzbogacony archiwalnymi zdjęciami jest największym atutem książki Frąckowiaka.

Co ciekawe, To my chuligani wzbudza zainteresowanie także poza granicami Polski, bo już teraz chcą wydać je w Niemczech niemieccy kibice, żywo zafascynowani subkulturą kibicowską w Polsce. Ciekaw jestem, jak przyjmą oni mały, niemiecki epizod jednego z bohaterów?

Ocena: 4/5

Grzegorz Brzozowicz – Resortowe dziecko rock’n’rolla

31 Sier

51635d659b.jpgGrzegorza Brzozowicza pamiętam z Magazynu Muzycznego i Non Stopu, gdzie w czasach Pierestrojki pozwalano mu pisać krytycznie o głównym nurcie polskiego rocka, a jednocześnie odkrywać nowe zjawiska jak Gdańska Scena Alternatywna. Ale w pełni świadomie jako nastolatek zacząłem go kojarzyć dopiero w latach 90-tych z radiowej Trójki, gdzie ośmielił się puszczać Fuck The Police grupy N.W.A.. Choć był już po trzydziestce, jako jeden z pierwszych dziennikarzy zaczął przywiązywać dużą wagę do rankingów i recenzji płyt według krytyków.

Hirek Wrona powiedział mi o nim: „Grzegorz na muzykę patrzy chłodnym okiem i ja tak do końca nie wiem co w nim siedzi. Prawdopodobnie Velvet Underground zawsze był jego ulubionym zespołem, ale ja nigdy nie kumałem punkowej jazdy”. Osobiście z Grzegorzem spotkaliśmy się pierwszy raz dopiero po poznańskim koncercie Elvisa Costello w 2008 roku, gdzie ubolewaliśmy, że choć Elvis zagrał najważniejsze swoje utwory, to jednak pozostaje w Polsce artystą nieznanym.

Resortowe dziecko rock and rolla to zapis przemian w muzyce ostatniego półwiecza, ale z perspektywy życiorysu Grzegorza, który dobrze znałem. Jednak w książce – w przeciwieństwie do oficjalnych wystąpień w mediach – mógł sobie pozwolić na wiele anegdot ocierających się o skandal. Stąd ironiczny tytuł i okładka nawiązująca do klasycznych już Resortowych dzieci. Od książki nie sposób się oderwać i w nocy zasnąć, gdyż zsyłka Grzegorza do Jugosławii w 1970 roku wprowadza od razu fascynującą i oryginalną perspektywę postrzegania światowego rocka zza żelaznej kurtyny. I po raz kolejny przekonuje mnie, że rock był jednak buntem pokoleniowym, obyczajowym a nie systemowym. Brzozowicz podaje dużo interesujących faktów, jednak zachowuje ostrożność w krytykowaniu innych, ponieważ świat rocka PRL jako buntu nie był czarno-biały. Stad też jego poparcie dla Pawła Kukiza, w którym Grzegorz najbardziej ceni uczciwość i autentyczność.

Podobną postacią mógłby być z jego perspektywy także Kazik Staszewski, któremu Grzegorz wymyślił nazwę zespołu Kult, jednak od czasu koncertu Madness z połowy lat 80-tych obaj panowie niepotrzebnie sobie dogryzali, co skomplikowało np. promocję projektu Yugoton. Podobne komplikacje opisuje Grzegorz także we współpracy Kayah z Goranem Bregovićem, którego Grzegorz w Polsce wylansował podobnie jak i innych artystów jugosłowiańskiego rocka. Zastrzeżenia mam jedynie do końcówki książki, gdzie mimo bardzo ciekawego odkrywania wkładu polskich grafików projektujących okładki światowych gwiazd, mamy nudny wywiad z Philipem Glassem, opis wyzutych z buntu letnich festiwali i przekonanie o końcu rocka, podczas gdy jego znaczenie dla młodzieży 20 lat temu przejął nieco ignorowany przez Grzegorza hip-hop.

Ocena: 4/5