Ellie Goulding – Halycon (reedycja deluxe)

10 Wrz

Debiutancki album Lights (UK#1) Ellie Goulding powitałem z entuzjazmem na moim poprzednim blogu. Jednak najnowszy, wydany pod koniec 2012 roku w ogóle nie zrobił na mnie wrażenia, bo artystka stanęła jakby w rozkroku – z jednej strony chciała kontynuować nowe brzmienia piosenkami w stylu I Need Your Love z producentami jak Calvin Harris, a z drugiej strony próbowała naśladować modne ostatnio w Anglii piosenkarki jak Emeli Sande czy Adele, o czym świadczy przebój Anything Could Happen . Dlatego większość zasadniczej płyty Halycon zwyczajnie nudzi. Prócz słabych kompozycji gwoździem do trumny jest tu także jej dziecięcy głos, który na dłuższą metę drażni.

W efekcie drugi album Ellie Goulding odniósł sukces dopiero, gdy pojawiła się jego reedycja, a dodatkowe piosenki jak Burn (UK#1) naprawiają wszystkie błędy, które popełniono w nagraniach zasadniczej płyty. Bowiem Ellie zaczęła wreszcie eksperymentować z barwą swojego głosu, co tylko wyszło jej na dobre, oraz z bardziej nowoczesnymi produkcjami – a zatem z tym, co robiło wrażenie na jej debiucie z 2010 roku. Podobnie było też w Polsce, gdzie Halycon w chwili premiery osiągnął najniższe w świecie 90 miejsce, a dopiero kilka miesięcy później wspiął się na 35 pozycję. Dlatego Ellie Goulding wystąpi też w Warszawie, 6 lutego 2014 i zapewne będzie miała wystarczającą ilość piosenek, aby oczarować polską publiczność.

Ocena: 3/5

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: