Michał Frąckowiak – To my chuligani

31 Paźdź

drugie-wydanie

Dużo znacie książek, które w tygodniu premiery wyprzedały się całkowicie i doczekały się drugiego wydania w 2 tygodnie? Najnowsza książka Michała Frąckowiaka po premierze 26 września ma już statut bestsellera, choć z empik.com zniknęła w tydzień, a sieć nie jest w stanie nadążyć za zamówieniami. W efekcie już w październiku 2016 ukazało się jej drugie, poprawione wydanie.

Co sprawia, że zainteresowanie czytelników jest tak duże? Przede wszystkim unikalna tematyka, bowiem jest to dopiero druga, stricte kibicowska książka w Polsce – nie licząc kilku tytułów o tematyce czysto klubowej i sportowej. Pierwsza książka poświęcona stadionowym chuliganom Jestem kibolem przez kilka lat znalazła w Polsce aż 14 tysięcy nabywców, a To my chuligani z kilkutysięcznym nakładem ma szansę ją dogonić, przede wszystkim dlatego, że jest napisana lepiej – bardziej fabularnym, trzymającym w napięciu językiem.

Bohaterem książki jest Paragraf. Kibic, który zaczyna swoją przygodę ze stadionem dość niespodziewanie i w bardzo młodym wieku. Jego życiową ścieżką staje się stadion. Zafascynowany futbolem, chłonie atmosferę stadionu i zaczyna czynnie dopingować swoją drużynę. Setki znajomości, kilka przyjaźni, tysiące przejechanych kilometrów po kraju, a to wszystko w szalonych dla polskiego ruchu kibicowskiego latach dziewięćdziesiątych. Od grzecznego chłopaka do… no właśnie, czy aby na pewno chuligana?

Książka jest mocno osadzona w realiach tamtych czasów. W książce spotkamy kibiców Widzewa, Petrochemii Płock, Moto Jelcza Oława, KKSu Kalisz, Wisły Kraków, Legii Warszawa, Miedzi Legnica, Śląska Wrocław, Dozametu Nowa Sól, Polonii Bytom, Zagłębia Lubin, Lecha Poznań, Górnika Wałbrzych, Falubazu Zielona Góra, ŁKSu Łódź i wiele innych ekip głównie z zachodniej części Polski.

Pierwsze, wprowadzające do kibicowania rozdziały czyta się znakomicie – zwłaszcza, że każdej akcji towarzyszy prawdziwy materiał zdjęciowy z epoki lat 90-tych, nadając książce autentyzmu, bo czyta się ją niczym film dokumentalny. Jednak w połowie lektury, wraz ze spadkiem do niższej ligi, atmosfera staje się depresyjna, bo szalikowcy Chrobrego Głogów tracą okazję rywalizacji na stadionach. Ale nawet mimo tego autor potrafi zachować poczucie humoru oddając malowniczo klimat lat 90-tych np. zabawnie opisując sposoby na darmowe korzystanie z pierwszych polskich telefonów komórkowych, czy początki polskiego hip-hopu.

Ostatni rozdział urywa się w momencie zatrzymania głównego bohatera z ekipą na komisariacie, co sugeruje, że książka może mieć kontynuację. Jedyną jej wadą jest bowiem czasem zbyt wulgarny język w kibicowskich dialogach, zwłaszcza że książka sama w sobie jest doskonałym wprowadzeniem w niedostępny dla zwykłych śmiertelników świat kiboli. Dla mnie największym zaskoczeniem jest fakt, że oddanie dla ukochanej drużyny ma większe znaczenie, niż jej piłkarze, wyniki czy sportowa rywalizacja. Bo jednak czasy ustawionych, słabych meczów sprzyjają kibicowskiej agresji. Ciekawie czytało mi się też o „zgodach” z innymi klubami, czy kulisach wyjazdów na mecze, zwłaszcza w realiach lat 90-tych, których barwny opis wzbogacony archiwalnymi zdjęciami jest największym atutem książki Frąckowiaka.

Co ciekawe, To my chuligani wzbudza zainteresowanie także poza granicami Polski, bo już teraz chcą wydać je w Niemczech niemieccy kibice, żywo zafascynowani subkulturą kibicowską w Polsce. Ciekaw jestem, jak przyjmą oni mały, niemiecki epizod jednego z bohaterów?

Ocena: 4/5

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: