Pivo – Mistrzowski plan

31 Gru

pivo-001

20 lat temu, gdy w latach 90-tych zabrakło Jarocina, najbardziej prestiżowym konkursem dla młodych zespołów w Polsce był Marlboro Rock In, którego zwycięzcy w nagrodę nagrywali płyty dla dużych koncernów. W ten sposób wybił się Illusion, który jako nastolatek widziałem podczas konkursu w warszawskiej Stodole (1993), kiedy to główną gwiazdą dnia był brytyjski Ride, wówczas odchodzący od shoegaze na rzecz brit popu. 2 lata później zwycięzcą został zespół Pivo, głównie dzięki porywającym koncertom na żywo i gitarze Wojtka Garwolińskiego. Debiutancka płyta Pivo została jednak studyjnie mocno wygładzona przez wytwórnię, przez co ich hendrixowski rock brzmiał jeszcze łagodniej, niż Red Hot Chili Peppers. Dzięki temu zespół zdobył pierwsze miejsce na liście Muzycznej jedynki piosenką Słońce, które znasz, jednak starczyło to na znalezienie jedynie 5 tysięcy nabywców płyty. W efekcie drugi album zespołu w 1999 roku ukazał się jako nielegal, ale uchwycił całą spontaniczność ich grania, zwłaszcza w takich piosenkach jak 12 małp.

Po dekadzie grania z innymi artystami, oraz projektach Kości i G-Wolf, Wojciech Garwoliński ponownie połączył siły z basistą Marcinem Patykiem. Wraz z nowym perkusistą uprościli swoje granie do brzmień White Stripes czy Nirvany. Dzięki temu otrzymaliśmy piosenki wysokiej klasy jak Najwyższy czas i Hello My Friend, gdzie zespół świadomie stawia na autentyczne emocje swego pokolenia, zamiast popisów. W ciągu roku po ich skomponowaniu do składu dołączyli trębacze, dzięki czemu brzmienie zyskało więcej przestrzeni, choć z nowych piosenek spodobała mi się jedynie Kuan, do której nakręcono teledysk, a pozostałe jak Człowiek  ciemności intrygują raczej brzmieniowo, niż kompozycyjnie.

Przy takiej ewolucji stylu lepsze byłoby więc wydanie dwóch krótkich płyt, niż jednego albumu z września 2016, bo zrelaksowane i bogate brzmieniowo najnowsze kompozycje stoją w sprzeczności z emocjonalną surowością rocka Nirvany, którą zespół tak udanie prezentował w trio tuż po reaktywacji. Bo cóż z tego, że mamy dobrą płytę, skoro mogły być z niej dwie jeszcze lepsze?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: