Bisz – Piękno i bestia

10 List

W 1996 roku renomowane amerykańskie pismo socjologiczne Social text opublikowało artykuł pod uroczym tytułem Transgresja granic: ku transformatywnej hermeneutyce kwantowej grawitacji. Jego autor, Alan Sokal, profesor fizyki na New York University, używając terminologii naukowej i cytując najwybitniejszych francuskich intelektualistów (Lacana, Derrida, Deleuze’a, Kristeva), dowodził związków między matematyką i fizyką a naukami humanistycznymi. Kierując tekst do druku, redakcja Social Text w najgorszych snach nie przewidziała, że bierze udział w jednej z największych afer intelektualnych ostatnich lat. Ich uwadze uszło, że artykuł jest katalogiem nonsensów i jawnych żartów, a snute przez Sokala marzenia o humanistycznych implikacjach kwantowej grawitacji to absurd.

Podobny eksperyment, niestety na poważnie, zdarzył się w polskim hip-hopie w 2012 roku, kiedy to lewicowy dziennikarz Marcin Więcławek uznał w chwili wydania płytę Bisza Wilk chodnikowy za album dekady – mimo, że tekstowo (poza jednym utworem) składał się on właśnie z bełkotu – jak w eksperymencie Sokala. Nie wiem jaki był w tym cel, bo chwalenie artystów za grafomanię robi im na ogół nieodwracalną krzywdę, gdyż chcąc sprostać wymaganiom recenzentów powielają i potęgują własne błędy. Ten sam Więcławek (który dekadę wcześniej chwalił demo, które nagrał Król Maciuś Pierwszy) 2 miesiące temu potwierdził swoje uwielbienie dla Bisza i zrównał na Facebooku z ziemią ostatnią EPkę Taco Hemingwaya Szprycer – ku mojemu zażenowaniu, które podziela wydawca, Marcin Grabski (Asfalt Records).

A jak na tle Taco Hemingwaya wygląda Bisz? Niestety mimo udanego utworu na składance Pawbeats, 33-latek z Bydgoszczy na wydanej miesiąc temu EPce Piękno i bestia nadal opływa w grafomanię, czego przykładem jest choćby Brzuch bestii z wersami typu: „powtarzam to jak buddyjski koan,wynalazłem koło” (!)

Oczywiście pseudorapowe serwisy typu Popkiller firmują to swoja nazwą na poważnie, zapowiadając, że to „wyraz wdzięczności na 5-lecie Wilka chodnikowego” i szansa na zamówienie jednego z „audiofilskich winyli”. A prawda jest taka, że tę żenującą EPkę każdy uczciwy słuchacz wyłącza już przy trzeciej piosence Oko patrzącego. A jedynym utworem, który broni się – ale tylko w połowie, bo zakończenie niekoniecznie mnie zadowala – jest Czekając na barbarzyńców, z w miarę spójnym tekstem. Stąd moja ocena, mimo że politycznie Bisz w pierwszej piosence Zdjęcie! propsuje Pjusa za akcję 1944. To na dowód, że kiepscy raperzy zasługują na krytykę nawet jeśli słusznie nawiązują do polskiego patriotyzmu.

Ocena:
1/5

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: