Alanis Morissette – Such Pretty Forks In The Road

14 Sier

Alanis Morissette należy wbrew pozorom do wykonawców, którzy mogą się pochwalić różnorodnością stylistyczną – od new jack swingu na debiucie z 1991 roku, aż po rockowe ballady, które kontynuuje od czasów najlepiej sprzedawanej płyty lat 90-tych Jagged Little Pill. Dlatego w przedinternetowych czasach poświęciłem jej nawet książkę, dzięki której uchodzę w Polsce za specjalistę od Alanis Morissette, choć do takiej roli wcale nie aspiruję. Jednak kilka osób pytało mnie co sądzę o najnowszej płycie Such Pretty Forks In Road, dlatego postanowiłem ją zrecenzować, choć w dzisiejszych czasach recenzję traktuję merkantylnie i wolę wypowiadać się w podsumowaniach.

Pierwotnie album miał zostać wydany na początku maja, jednak covidowa histeria przesunęła jego premierę na koniec lipca 2020, podobnie jak całą trasę koncertową z jesiennym występem na Torwarze (który w Warszawie odbędzie się rok później, niż pierwotnie zakładano). Poprzedzał go zgrabny singiel Reasons I Drink, poświęcony uzależnieniu od alkoholizmu, jednak cały album zdominowany jest przez depresyjne ballady. Czasem majestatycznie piękne jak Missing The Miracle, chwytliwie melodyjne jak Ablaze, albo subtelne jak Pedestal. W ten sposób dzieło Alanis zyskuje przewagę nad ostatnim albumem Folklore Taylor Swift, przede wszystkim pięknem literackim, ale także melodiami, choć sukces obu piosenkarek zawsze zależał od właściwego doboru producentów. W przypadku Morissette był to Glenn Ballard, który umiał uchwycić i przekuć autentyczność Alanis na wielomilionowe nakłady sprzedanych płyt, choć brytyjscy krytycy zarzucali jej egocentryczny feminizm. Na tyle, że przygotowana już w XXI wieku przez samą Alanis płyta Under Rug Swept jeszcze sprzedała się dobrze, głównie dlatego że artystka po przerwie spowodowanej konfliktem z Warnerem miała z czego wybierać piosenki. Jednak kolejny album So Called Chaos pogrążyły słabość produkcji i egocentryzm tekstów, które opisując związek Morissette z Ryanem Reynoldsem stały się irytująco banalne.

Dopiero rozstanie stało się inspiracją dla wyprodukowanej przez Guya Sighwortha Flavors Of Entanglement – ostatniej jak dotąd udanej płyty, gdzie po raz ostatni usłyszeliśmy Alanis walczącą. Z kolei wydany w 2012 roku dla Sony album Havoc And Bright Lights przynosił z jednej strony dojrzałe, matczyne, rutynowe utwory jak Guardian, ale także piosenki, w których Alanis odważyłą się całkowicie odsłonić drugie dno, dzięki czemu cenne i ujmujące było zauważyć, że za gniewem płyt, które przyniosły jej sukces, stała kruchość i niepewność siebie.

Najnowszy album może i robi wrażenie spójnością i oszczędnością, jednak koniec końców staje się depresyjnie ciężki z takimi piosenkami jak Diagnosis, fatalną Reckoning czy Nemesis gdzie bardzo mnie irytuje zaczynanie tekstu od pierwszej osoby. Zwłaszcza, że na Such Pretty Forks In The Road nie ma już walczącej Alanis, a jest Alanis depresyjna, która nawet uśmiechy zawdzięcza lekom. Mimo, że album jest nadal szczery i zachwyca poetyckim pięknem piosenek Losing The Plot czy Sandbox Love, to mam poważne obawy o przyszłe płyty piosenkarki, która ostatnio wyznała, że przekwitanie to dla niej hormonalny „shitstorm” – bo jednak egocentryzm tekstów, powtarzalny przy zachowawczej produkcji może stać się koszmarem dla fanów. Wady tej uniknęła kiedyś Taylor Swift, poświęcając całe teksty życiu swoich przyjaciół, jednak gdy z tych poruszających historii zrezygnowała, nakłady jej płyt stały się odwrotnie proporcjonalne do jej zaangażowania w zboczenia seksualne ideologii LGBT i teraz rzadko przekraczają 3 miliony.

Podobny błąd 20 lat temu zrobiła Morissette, angażując się w feminizm i tracąc miliony fanów. Niech więc to będzie przestrogą, bo nawet z moich nielicznych rozmów z artystami wiem, że oni w większości nie są świadomi zasad ekonomii i danych empirycznych o tym, że jeden nieudany album lub ruch marketingowy może odstraszyć fanów nieodwracalnie, przez co nawet nagranymi później udanymi albumami nie da się odzyskać zaufania słuchaczy.

Ocena: 3/5

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: